Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Dessert
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 797
Rejestracja: 04 gru 2011, 18:04

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Dessert » 10 sty 2012, 16:39

Ja także marzę o wyjeździe za granicę. Niestety do tego potrzeba kupę kasy :( i nie wiem czy to wypali, czy jest sens. Bardzo bym chciała, ale boję się, że mamy marne szanse na dostanie wizy stałego pobytu, a co za tym idzie szkoła dla dziecka może nas pożreć ;/ to jest dość ryzykowny krok, ale wiem, że dopóki nie pojedziemy to mnie to będzie prześladować do końca życia ;/ zaczęło się wszystko układać. Najpierw operacja nosa, potem piersi i wyjazd, zaczynanie wszystkiego od nowa, nowe ciało, nowe życie :D fajnie by było jakby rzeczywiście się to udało. :( bardzo mnie to dołuje. Kocham Polskę, obawiam się też tęsknoty, za krajem, za ludźmi, przyjaciółmi, znanymi miejscami. Tak bardzo się tego boję, że jak o tym myślę to mi się szklanka robi w oczach. Zresztą teraz wszyscy się rozjeżdżają, moje przyjaciółki też myślą poważnie o wyjeździe, moja mama już siedzi za granicą. Nic nas tu nie trzyma za bardzo. W końcu bracia mają swoje życie i non stop się z nimi nie widzimy. Ja się boję, że w nowym miejscu nie spotkam takich przyjaciółek jakie mam tu, ciężko mi zaufać, a z dziewczynami znamy się 10 lat, razem przeżywamy wszystko w sumie w tym samym czasie, rozterki, ciąże, dorastanie, małżeństwo, kryzysy, myśli o emigracji nawet w tym samym czasie :(
Ja nie chcę wyjechać za kasą tylko żeby żyć normalnie, nie bać się, że nie będzie co do garnka włożyć. A przede wszystkim za pogodą. Bondziu jak ja nienawidzę zimna. Całe szczęście, że mamy łagodną zimę (i mam nadzieję, że tak zostanie), bo zimą ja po prostu usycham.
Wracając do zarobków, powiem Wam, że w Krakowie w sklepie kobiety zarabiają 1400zł na rękę, mojego męża kolega w sklepie pracował jako menadżer, zarabiał 1100zł na rękę, zajmował się właściwie to wszystkim, założeniem oraz prowadzeniem sklepu internetowego, dowożeniem do klienta, a po nocach jeździł po piekarniach za co miał dodatkową kasę 50zł (z czego musiał jechać 120km, o 4 rano wyjechać, wrócić na 8 najpóźniej, a potem jeszcze pracować w tym sklepie internetowym i rozwozić towar). Ma wykształcenie wyższe, ale nie ma szczęścia do pracodawców. W końcu się zwolnił, bo nie wyrabiał, choć jeździł dwa dni, potem dzień przerwy i znowu, czasem rzadziej, a czasem nawet 3x pod rząd miał kurs. Do tego podstawowej kasy mu nie wypłacił od dwóch miesięcy, sprawa się zakończy w sądzie najprawdopodobniej. No i wyjeżdża za granicę do kolegi, już ma ugraną niby pracę, zobaczymy jak będzie. Ja mu życzę jak najlepiej, bo facet naprawdę bardzo fajny, żona, dwójka dzieci. A żona zarabia 500zł w sklepie, bo nie chce jej zatrudnić na pełen etat (a i tak robi 6h dziennie). Szukała pracy, ale nikt nie chciał jej zatrudnić ze względu na wiek (ma 35).
W moim rodzinnym mieście moja przyjaciółka też zarabia 500zł, zarabiała 800, ale facet stwierdził, że sam będzie stał w sklepie, bo nie ma kasy by płacić tak dużo. Do tego siedzą w kurtkach, bo nie stać go na ogrzewanie. I tak, że jej w ogóle wypłaca. Miała szansę iść do sklepu pracować 2 tyg za 500zł, inne oferty pracy już nieaktualne. Mojej koleżanki mama zatrudniła się w lumpeksie, a przyjęto ją tylko dlatego, bo ma grupę inwalidzką, zarabia 1000zł. Żadna z wymienionych osób nie jest zatrudniona, wszystkie pracują na umowie o dzieło lub zlecenie, bo pracodawcy nie chcą zatrudniać. Dwóch znajomych pracuje w fabryce, dostali pracę po znajomości to zarabiają 1700zł i są zatrudnieni na pełen etat. Faceci mają łatwiej, kobiety mają przesrane. Nie znam ani jednej dziewczyny, która by pracowała za więcej niż 1100-1400zł. Niestety jest ciężko, sama szukałam pracę, ale po 500zł na miesiąc nie mam zamiaru harować. Moje koleżanki, które mają wyższe nie pracują w ogóle, bo w sklepie nie mają zamiaru pracować, a nikt nie chce ich zatrudnić w zawodzie. Musiałyby się przeprowadzić do większego miasta, ale o tym nie chcą słyszeć. Parę moich koleżanek po studiach siedzi w domu z dziećmi, parę wyjeżdża za granicę i wraca na dwa tygodnie i tak sobie jeżdżą na 2-3 miesiące. Jeśli ktoś studiuje prawo lub inne takie rzeczy to spoko - może i ma szansę na pracę i większe zarobki, ale osobiście nie znam ani jednej osoby, która by studiowała prawo czy medycynę. Jedna dziewczyna ze szkoły studiowała pielęgniarstwo, ale też nie ma pracy. Znalazła bogatego faceta (firmę mają rodzice i go zatrudnili jako kierownika) i ich stać na wyjazdy :) mowa o normalnych ludziach, nie wszyscy mają możliwość studiować ścisłe przedmioty, niektórym życie się tak ułożyło, a nie inaczej i musieli się utrzymywać od wczesnych lat. Faceci mają o tyle łatwiej, że pójdą robić na czarno, dorobią sobie jakoś. A kobieta co ma robić? Jest duża konkurencja, jak jest normalna oferta pracy - a nie jakieś doradztwo finansowe z własnym autem czy ubezpieczyciel - to od razu znika.
Ludzie mogą wybaczyć talent i inteligencję. Ale nie urodę. Piękna kobieta w potocznej opinii musi być głupia i trudno zmienić ten stereotyp.

Awatar użytkownika
shandapanda
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2491
Rejestracja: 10 maja 2008, 18:39

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: shandapanda » 10 sty 2012, 19:34

Dessert a ja po 6 latach poza krajem powiem tylko tyle: tesknie za domem jak cholera! Za parkingami lesnymi ( (rofl no co, mile je wspominam (giggle ), za wieczornym siedzeniem z mama na murku przed domem (latem (happy ) i wcinaniem pizzy z dowozu, za znajomymi i wspolnymi super imprezami pomimo 30zl w kieszeni, za nocnym kreceniem rogala po miescie, za tym,ze majac w/w pare dych w kieszeni czulam,ze zyje i wszystko bylo sto razy lepsze i piekniejsze nizeli to co moge robic z tymi pieniedzmi co mam tutaj!

Ale to wszystko juz niedlugo do mnie wroci (heart (dance (heart
21.01.2009' -350cc Eurosilicone HP
15.10.2010'- nie ma juz Gucia =(

Maj 2010- 'Powrot do natury'-grupa wsparcia :D czyli zapuszczamy wloski ;)

Awatar użytkownika
Dessert
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 797
Rejestracja: 04 gru 2011, 18:04

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Dessert » 10 sty 2012, 19:44

Bo widocznie w Pl miałaś swój dom. Też tęsknię za tamtymi czasami, za rodzinnym miastem, ale tego się nie wróci. Gdybym mogła cofnąć się do swojego domu rodzinnego to pewnie bym nie planowała emigracji, bo tam mi było dobrze. Ale jako dorosłej osobie, która musiałaby dojeżdżać 40km, wstawać o 3 w nocy by iść do pracy na 6 - nie wyobrażam sobie tego. Kilka moich koleżanek niestety tak żyje. Inni mieszkają w miejscu pracy i dojeżdżają raz na tydzień do domu, w sobotę wieczorem by w poniedziałek nad ranem znowu wyruszyć do miasta, bo nie opłaca się dojeżdżać.
Tu gdzie mieszkam kupiliśmy działkę, była budowa w planie, ale w ostatniej chwili bank nie dał nam kredytu. Próbowaliśmy odłożyć, ale ciężko, ja nie chcę zrezygnować z operacji, a to już jakaś kwota - na projekt by było. :D Poza tym nie czuję tego miejsca. Chciałabym w końcu znaleźć swoje miejsce na ziemi. Na emigracji wiem, że łatwo nie będzie, domu też od razu się nie kupi, ale może jakbyśmy chcieli wrócić do Polski to wrócimy pełni optymizmu i może wtedy odnajdziemy spokój ducha. Ja muszę spróbować, nie chodzi na stałe, to zbyt śmiałe marzenie (choć jakby dało radę to zrobiłabym wszystko by tam zostać), ale chcę po prostu być gdzie indziej niż tu, zobaczyć coś, przeżyć. Tu nie będzie nas stać na wycieczki, poznanie świata. Nawet do mojej mamy nie mieliśmy kiedy jechać, bo ciągle praca praca praca.
Ludzie mogą wybaczyć talent i inteligencję. Ale nie urodę. Piękna kobieta w potocznej opinii musi być głupia i trudno zmienić ten stereotyp.

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Lubka » 10 sty 2012, 19:50

Shanda tylko wez pod uwage rowniez to, ze przez te 6lat wiele sie zmienilo-ty sie zmienilas, znajomi rowniez-wiekszosc prawdopodobnie pozakladala rodziny, czesc pewnie tez gdzies wyjechala itp...Mi tez teskno do rzeczy, o ktorych pisalas-w ogolniaku tez szalam, imprezowalam, glupie "bujanie sie" po miescie, czy przesiadywanie latem na plazy wieczorem w gronie znajomych...podobnie na studiach, choc juz wtedy czasu bylo troche mniej bo i praca i srudia jednoczesnie i powiem ci, ze po studiach kazdy poszedl w swoja strone, ja postanowilam sie usamodzielnic i wynajelismy z moim lubym mieszkanie i pogon za kasa, zeby zyc na jakims przyzwoitym poziomie odsunela na dalszy plan juz te mlodziencza beztroske i szalenstwo. Znajomi tez pozajmowani rodzinami, dalszymi studiami, praca-czesc wyjechala i choc tak bardzo zawsze chcialam sie usamodzielnic i zyc wtedy pelnia zycia to tak naprawde przez ten rok tak zdziadzialam, ze szok...zycze ci jak najlepiej, ale licz sie z tym, ze napewno rozpuscilas "dupsko" tutaj-w Irlandii i juz teraz te wspomniane 30zl w kieszeni juz nie bedzie tak cieszyc jak kiedys itp....Nie mowiac juz o perspektywie szukania pracy w pl za jakies sensowne pieniadze...
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
shandapanda
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2491
Rejestracja: 10 maja 2008, 18:39

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: shandapanda » 10 sty 2012, 19:51

No tak, rozumiem Cie ;/
Ja faktycznie mam swoj rodzinny dom, wspaniale dziecinstwo i obojga kochajacych rodzicow, stad dla mnie powrot do domu to cudowna sprawa.
Pewnie, tez sie martwie o prace itd ale jakos musimy z chlopakiem dac rade (wait

Pamietam jak tutaj przylecialam i mowilam,ze ja juz nigdy do PL nie wroce..hehe..jak teraz to sobie przypominam to az mi wstyd..ale wtedy bylam gowniara i materialne rzeczy przyslanialy mi oczy. Teraz mysle sercem i wierze,ze sobie w Polsce poradzimy. Moze skromniej,ale szczesliwiej.
A Tobie zycze trafnych decyzji i wszystkiego dobrego (kiss

Lubka, ja nie stanelam w miejscu (angel
Znajomi sie pozenili, maja dzieciaki itd ale bedac na urlopach w PL ciagle czuje sie tak dobrze,ze nie mam ochoty z tych urlopow wracac. Dla mnie nie wyobrazalne by bylo zostac tu na stale.
Nie mysle nie rozsadnie, nie chce aby ktos mnie tutaj tak odebral, ze zyje jakimis marzeniami itp..po prostu kazdy powrot z urlopu z PL do IE to dla mnie trauma..jadac na 2 tygodnie do PL to juz po 4-5 dniach mialam dola,ze za tydzien musze wracac.
Wiekszosc moich znajomych tez pozjezdzala, bo to juz nie to samo co pare lat temu.
21.01.2009' -350cc Eurosilicone HP
15.10.2010'- nie ma juz Gucia =(

Maj 2010- 'Powrot do natury'-grupa wsparcia :D czyli zapuszczamy wloski ;)

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: bluebeleczka » 10 sty 2012, 19:57

a ja planuje i organizuje sie wyprowadzic do ausralii. mam juz dosc wysp.
ciglej zlej pogody, marudzenia, o boze jak ci ludzie narzekaja.
niesamowicie sie anglia zmienila w przeciagu 15 lat, na niekorzysc.

oczywiscie niewiadomo co mi z tych planow wyjdzie i kiedy ale poki co sie rozeznaje.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

Awatar użytkownika
shandapanda
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2491
Rejestracja: 10 maja 2008, 18:39

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: shandapanda » 10 sty 2012, 19:59

Blue, pogody bym Tobie zazdroscila na maxa (giggle
21.01.2009' -350cc Eurosilicone HP
15.10.2010'- nie ma juz Gucia =(

Maj 2010- 'Powrot do natury'-grupa wsparcia :D czyli zapuszczamy wloski ;)

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Lubka » 10 sty 2012, 20:05

Shanda to ja mam wrecz odwrotnie-ilekroc jestem w Trojmiescie to czuje sie tak obco-fajnie odwiedzic ulubione miejsca-zwlaszcze plaze, monciak w moim ukochanym sopocie (heart , ale mimo to czuje, ze to juz nie jest moje miejsce i po kilku dniach zachwytu zawsze z moim myslimy sobie, ze kurcze chcemy juz do domu...dlatego kupilismy dom wlasnie tu a nie w pl...tym bardziej, ze ostatni z naszych bliskich znajomych wlasnie opuscili pl i zamieszkali w dublinie (giggle
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
Dessert
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 797
Rejestracja: 04 gru 2011, 18:04

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Dessert » 10 sty 2012, 20:05

Doskonale Cię rozumiem, bo ja mimo, że jestem w Polsce, to 200km od rodzinnego miasta i niestety, ale ciągła praca powoduje, że raz na pół roku tam jeździmy. Czasem częściej jak trzeba coś załatwić lub jest święto, ale ogólnie to rzadko i niestety za każdym razem jak przyjeżdżamy to tylko weekend pozostaje do spotkań ze znajomymi, bo oni ciągle w pracy, albo na nockę albo na popoludniówkę, albo padają na pysk i idą odsypiać. Choć tęsknimy za sobą to nie ma do czego wracać za bardzo. No i mojej mamy tam nie ma tylko dziadkowie, którzy wiadomo, po dłuższym czasie są trochę irytujący. :D Wakacje super sprawa, ale jak trzeba tak żyć na co dzień... Czasem tak mi tęskno, że sobie tak myślę, że a pal licho, wracamy tam, możemy u dziadków mieszkać albo tam coś wynająć. :D Ale gdy przychodzi głos rozsądku... największa firma z branży mojego męża upada, nie wypłacają kasy. Na własną rękę robią, na czarno, ale ludzie nie chcą płacić, nie ma umowy to w kulki lecą. Trzeba być naprawdę chyba chamem by się o tę kasę szarpać ;/ tu na razie takich problemów nie mamy tfu tfu. Nie wiem jak będzie za granicą, ale może nie trzeba będzie wyrywać z gardła pieniędzy od klienta.
Poza tym ja się nie lubię z domu ruszać i jak mnie nie ma parę dni w domu to się zaczynam źle czuć, więc takie wycieczki do rodzinnego miasta też na mnie dobrze nie działają, zaczynam się robić nerwowa heh itd. Nie wiem czy to poczucie, że coraz bardziej jestem tam obca, a wspomnienia uciekają, bo tak oczekiwane odwiedziny zamieniają się nagle w nudę i okazuje się, że czekałam i się przeliczyłam. Zawsze jest to samo. Szkoda, bo tak naprawdę teraz jestem zawieszona w próżni.
Ludzie mogą wybaczyć talent i inteligencję. Ale nie urodę. Piękna kobieta w potocznej opinii musi być głupia i trudno zmienić ten stereotyp.

Awatar użytkownika
shandapanda
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2491
Rejestracja: 10 maja 2008, 18:39

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: shandapanda » 10 sty 2012, 20:13

Lubka, no widzisz, kazdy ma inaczej (giggle bo ja to w samolocie cala droge becze i potem jeszcze z 1-2 dni jestem nietomna (rofl
Piszesz,ze Wasi znajomi wszyscy tutaj (czy ogolem poza PL) a u mnie wlasnie na odwrot, bo doslownie kazdy juz zjechal z IE,UK i Holandii :) takze czekaja tylko na nas (giggle i ciagle sie dopytuja kiedy juz bedziemy (sun
21.01.2009' -350cc Eurosilicone HP
15.10.2010'- nie ma juz Gucia =(

Maj 2010- 'Powrot do natury'-grupa wsparcia :D czyli zapuszczamy wloski ;)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”