Moderator: Zespół I
Chodzi o to, że kobieta kochająca nie tyle ślepo ufa, co jej miłość jest tak wielka, że wszelakie nietypowe zachowania w tym przypadku męża umykają jej w tej miłosci; nie analizuje ich. Często owe zachowania są dla niej nie do zniesienia - wewnętrznie cierpi, wewnętrznie czuje że jest nie tak, po jakimś czasie podejrzewa zdrade - jednak jej miłośc i wiara w nich jest niebotycznie wielka, że całowicie znowu przyćmiewa całą sytuację. Granice cierpliwości jednak puszczają. Róznie to przychodzi czasami trwa miesiac, dwa czasami czas liczony jest w latach. Jednak kiedy nadejdzie ta jej moc - kobieta staje sie tak uzbrojona, twarda - puszcza tę więż zakłamanej miłości i wtedy nastepuje proces typu - wyprowadzki; rozwody; podziały. Często się zastanawiam jak skonsktruowany jest mózg kobiety; dlaczego nie raz żyjąc w widocznym zakłamaniu dalej wysyła jej impulsy zakłamania. W sumie chyba od starozytności twierdzenie że kobieta jest głową rodziny ma w tym też swój udział. Kobieta scierpi wiele, dla rodziny jest w stanie poświęcić się całą sobą; psychicznie jest mocniejsza od faceta.rysiabe pisze: ślepota zdradzanych kobiet nie ma granic. Pod warunkiem, że ślepo ufają i są zakochane. Jeżeli kochają trochę mniej, to są trzeźwe i orientują się dość szybko.
Pewnie tak, jednak chciałam tym sprowadzić lekko na ziemie autorkę, która pisze że wie na pewno że nie było tego czy tamtego.... Kochana tego nie wiesz i nigdy nie daj sobie za to uciąc reki... Sobie dla swego spokoju mysl co chcesz, ale nie wypowiadaj tego głośno... Samo życie.nefertari pisze:o tym chyba lepiej nie mysleć.... moze nawet lepiej nie wiedzieć....