Oj,
Derek ja sie tez soba troche martwie, bo sie ogolnie udziela klimat tez na mnie. To dosc przygnebiajace. Ale jak mi jakas ekspedientka na moja mame wrzeszczy, bo nie jest zorientowana w ich organizacji, to nie przepuszcze.
Juz gdzies pisalam, ale w kontakcie z Polakami odzyskuje energie i taka afirmacje zycia. Lubie pracowac z Polakami. Zyczylabym sobie, zeby moja droga zawodowa potoczyla sie jednak na rozbudowywaniu kontaktow polsko-niemieckich. (Z zastrzezeniem, aby nie chodzilo tu np. o eksport tuczni, bo taka oferte pracy kiedys tez mialam

)
Nie zamierzam nikogo tu zniechecac do Niemcow, bo to taki kraj, ze z bezdomnym mozesz normalnie porozmawiac bez obawy o napasc i generalnie ludzie moim zdaniem posiadaja ogolna kulture (nie ublizajac komukolwiek, zwyczajnie generalizuje). Co mi sie podoba: na kazde zachowanie dziecka rodzice maja jakies wypracowane triki wychowawcze, skuteczniejsze niz pokrzykiwania albo klapsy. No i bezposredniosc i konkretnosc ludzi. Jak sie z kims umowisz, to przyjdzie. Chyba, ze nie moze, to zadzwoni. A jak nie chce przyjsc, to z miejsca odmowi. Wiesz, na czym stoisz.
Znam tylko sytuacje, w ktorych "tubylcy" orientuja sie szybko, z ktos nie zna jakichs tam im regul lokalnych i rozpoznaja, ze osoba ta moze nie miec ochoty na sprzeczanie sie albo rozstrzasanie czegos. Dla przykladu: do autobusu wsiadla Turczynka w chustce na glowie, ulegly wyraz twarzy, jak to Turczynki (od sredniego wieku wzwyz) czesto widze. Usiadla na miejscu przeznaczonym dla starszych osob i zostala w ciagu minuty przepedzona przez starsza osobe, ktora koniecznie musiala usiasc na tym miejscu, chociaz po prawej bylo dokladnie takie samo wolne, ze znaczkiem dla starszych. Turczynka wstala z przepraszajacym usmiechem i usiadla wlasnie po prawej stronie na wspomniane miejsce. W tym momencie zostala od razu przepedzona przez kolejnego chetnego do pokazania lokalnych obowiazujacych przepisow. Turczynka usiadla na kolejne najblizsze wolne miejsce, tym razem dla matki z dzieckiem... domyslacie sie, co dalej.
Wiem, ze sama sobie winna, bo nawet nie musiala czytac (to sa symbole), ale to nie bylo mile, takie prymitywne wdrazanie do zycia w spoleczenstwie niemieckim. Podobnie wczoraj ekspedientka postapila z moja mama.
W kazdym razie pisze to, aby Was uczulic na takie zachowania. W zadnym innym kraju sie z tym nie spotkalam. Oczywiscie w innych krajach bylam zawsze turystycznie. Do Niemiec dotarlam na dluzej jako studentka. W pierwszych tygodniach niestety odczulam, ze jestem "gorsza" studentka, ale nie dalam sobie w kasze dmuchac. Bylam tylko rozczarowana. Ale w "zyciu codziennym" musialam sie tego nauczyc. I nie pozwalam tak traktowac moich bliskich. W Niemczech kiedy ktos do Was mowi podniesionym glosem - glosniej odkrzyknac - moze byc bez sensu i w innym jezyku. Nie klocic sie tylko oczywiscie z policjantami, celnikami i urzednikami. Tudziez z wlasnym szefem.