Post
autor: derek123 » 04 lip 2009, 16:24
Masz rację Kwiatuszku, nie ma co szaleć. Przeciez na 20tki się nie zrobimy. I tak po lifcie jest bardzo duża zmiana. Resztę załatwią wypełniacze. Chodzi o to, by nie straszyć swoim wyglądem i w miarę byc zadowoloną, gdy się patrzy w lusterko. Tylko, że po lifcie jest taki okres chęci poprawiania tego i owego, jak to już dziewczyny pisały na tym forum. Ja po wczorajszym wypełnieniu jestem w zasadzie zadowolona. Piszę "w zasadzie" bo nie wiem czy za parę dni nie polecę dostrzyknąć jeszcze odrobinę. Wczoraj, gdy była lekka opuchlizna było pięknie, ale dziś tak jakby troszkę mniej. No, zobaczę.
Piszę o straszeniu wyglądem, bo wczoraj w poczekalni u Kasprzyka zobaczyłam dziewczynę, stała tyłem, rozmawiała przez komórkę, szczupła, zgrabna,burza blond włosów do połowy pleców, szałowe klapki na 10cm chyba obcasie,obcisłe czarne spodnie z satyny zapinane pod kolanem na guzik. Ale laska, pomyślałam i zaraz doktor mnie poprosił. Gdy wyszłam już w poczekalni było kilka osób, ale ona podleciała do mnie "co pani robiła?", ale nie zdążyłam odpowiedzieć, bo ją doktor poprosił.W każdym razie zauważyłam twarz. Masakra. Zmarszczka na zmarszce i zmarszczką pogania . Moja 78letnia teściowa, która żadnych kremów nie stosuje, lepiej wygląda.To nie była dziewczyna jak myślałam, tylko stara baba.Mąż mi potem mówił ( bo rozmawiał z nią, gdy czekał na mnie), że to bardzo kulturalna i inteligentna osoba, wyglądała mu na jakąś panią profesor z uniwersytetu.
I tak sobie pomyślałam, jak taka inteligentna osoba, niby dbająca o wygląd (o czym świadczył ten modny strój) mogła tak zaniedbać twarz?
Sabrina, no rzeczywiście biedna byłaś. Ja tez miałam wylewy, ale nie aż takie.