Hej dziewczyny,jestem.
Kliknęłam na tego linka co Kwiatuszek podesłała i wyskoczyło mi
ZNALEZIONO VIRUSA!!!!!! Mój program anty-virusowy go wychwycił [mam nadzieje]
Wróciłam wcześniej niz planowałam,bo czegos tam nie załatwiłam,wiec nie miałam potrzeby siedzieć.
Mama dopatrzyla sie zasinienia na lewym policzku [dalej jest paskudne] więc powiedzialam,że robiłam złuszczanie.Bratowa nic nie mówiła,że wyglądam inaczej,a brat myslał,ze robiłam coś z oczami i powiedział,żebym sie juz nie operowała,bo wyglądam ja Michael Jackson,ale on ma takie beznadziejne teksty od dziecka i do wszystkich,wiec sie nie przejmuje. Strasznie byłam umordowana kontrolowaniem swoich blizn,zasłanianie ich włosami,siadaniem tak,żeby tego fioletowego policzka nie było widać i dzięki Bogu,że wreszcie wyjechałam.
Humor mam kiepski i nic mi sie nie chce. Mąż oczywiście nic nie tknął koło domu,a do tego jeszcze rozwalił budę psa,bo nie wychamował po pijaku!!

Auto minimalnie uszkodzone i nawet bym nie zauważyła,ale dzieki budzie kapnęłam sie jak balował.
Co sie tyczy tycia,przytyłam kilo

,albo nawet wiecej,musze to zgubić.
Generalnie jestem wkurzona,nic mi sie nie chce,mam podobne nastroje do Ullriki.
Zaraz wstanie dziecko,zapytam sie czy pomoże mi sprzątać,odpowie,ze nie ma siły,a mi sie tez nie chce i bedziemy siedzialy w brudzie.
Chyba znajdę sobie kogos na boku,zeby czyms ubarwić to życie haha tylko nawet mi sie nie chce takiego kogos szukać
Może pójde do klasztoru? Dostane jeden pokój,nikt mi nie będzie brudził,nic nie będę robiła,tylko udawała,ze sie modle i wreszcie będę miała święty spokój.
Z innymi siostrami obalimy winno mszalne i będą humorki
