Czy ratować miłość która boli?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Majusia
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 454
Rejestracja: 07 maja 2008, 12:49
Lokalizacja: szczecin

Post autor: Majusia » 04 cze 2008, 07:12

DeliCat, masz chociaż to szczęście, że się przed Tobą otworzył i wiesz co czuje, ja nie wiem co siedzi w głowie i sercu mojego faceta. Nie wiem czy mam walczyć, czy poddac się od razu... :cry:

agin4, u mnie jego rodzina oficjalnie stoi po mojej stronie, ale wiadomo jak to jest - rodzina to rodzina, tyle, że On zaniedbuje także ich, więc na własnej skórze widzą co z niego za ziółko.
agin4 pisze:Majusia co za podpis
to jest tytuł piosenki, który bardzo mi o Nim przypomina :-(

Awatar użytkownika
agin4
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 112
Rejestracja: 07 cze 2007, 21:11

Post autor: agin4 » 04 cze 2008, 09:29

Majusia z moim jest to samo też nigdy nie wiem co mu w głowie siedzi też chciałabym tak jak DeliCat aby mój mąż się otworzył bo ciężko jest coś budować naprawiać jeśli nie wiesz i nie znasz myśli i uczuć drugiej osoby o kłopotach smutkach powinno się rozmawiać w związku po to one są a oni się zamykają a my możemy pobawić się w zgaduj zgadula. DeliCat choroba śmierć psa może być tak samo traumatycznym przeżyciem dla człowieka jak choroba innej osoby mój ojciec także bardzo przeżył chorobę swojego psa walczył do końca bo nie chciał go uśpić w końcu jednak pojechał i zrobił to ale długo nie mógł dojść do siebie.
piĂŞkne 325 !!! to juÂż cztery miesiÂące

Awatar użytkownika
Majusia
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 454
Rejestracja: 07 maja 2008, 12:49
Lokalizacja: szczecin

Post autor: Majusia » 04 cze 2008, 09:47

agin4 ma rację, ja też ciężko odchorowałam śmierć mojego kochanego pieska, ale nie psułam tym mojego związku. Płakałam sobie i cierpiałam sama w sobie. Chłopak kupił mi nowego psiurka, było mi lżej, ale wiadomo, że to nie to sam, bo to tak jakby ktoś zabrał mi przyjaciela. Ale z czasem zrobioło mi się lżej i związek nadal trwał, aż się skończył, ale to inna historia. W każdym razie DeliCat, moim zdaniem jest dla Was nadzieja, jeśli on się przed Toba zaczyna otwierać, tylko musi bardzo tego chcieć.
Trzymam kciuki za Was, bo u mnie i agin4 sytuacja nie wskazuje na to by się coś miało poprawić.

Awatar użytkownika
Majusia
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 454
Rejestracja: 07 maja 2008, 12:49
Lokalizacja: szczecin

Post autor: Majusia » 05 cze 2008, 11:09

Dziś zdecydowałam, nie będę już więcej walczyć o niego. Nie zasłużył no to... :cry:

Awatar użytkownika
agin4
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 112
Rejestracja: 07 cze 2007, 21:11

Post autor: agin4 » 05 cze 2008, 13:10

MAJUSIA :-( bardzo dobrze zrobiłaś jestem z tobą. Trzymaj się wiem że teraz ci smutno i żle ale wszystko będzie dobrze zobaczysz
piĂŞkne 325 !!! to juÂż cztery miesiÂące

Awatar użytkownika
Anielicanrw
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 3214
Rejestracja: 23 sie 2007, 14:36

Post autor: Anielicanrw » 05 cze 2008, 20:06

DeliCat czytam Cie dokladnie...bardzo przejrzyscie opisujesz wszystko...szkoda,ze nie mozemy porozmawiac bezposrednio,ale jedno musze napisac...musisz sobie swiadomic co ja sobie wreszcie akis czas temu uswiadomilam,bo zmarnowalabym sobie zycie...laczymy sie w parynei po to bysmy tylko pomagaly,litowaly sie i nie wiem co jeszcze....wszystko o robimy musi byc z obu stron,nie moze byc zwiazku typu wampir ssacy z Ciebie energie by samemu jakos egzystowac...i ofiara...zazwyczaj zakochaa osoba,ktora oddaje kazda czastke siebie i jeszcze na koniec usprawiedliwia tego wampira...Jesli my same jestesmy szczesliwe...nasz zwiazek bydzie szczesliwy...Ty jeses w tym zwiazku dawca...do utraty swojej godnsci(mam nadzieje ze do czegos takiego nie dopuscisz...) i on biorca...kurcze to on z tesnoty za Toba powinien slac ci @,kwiaty i scianac cie jak najszybciej by cie nie stracic... :-x To ze jestesmy z kims po przejsciach...nie oznacza ze bedziemy cierpialy za to w tym zwiazku,bo komus kiedys co sie nie udalo...
wez siebie np.jesli ten zwiazek jz cie tak wyczerpal,wypalil....czy nastepny Twoj partner ma odpowiadac za o ze bylas w takim a nie innym zwiazku?

Awatar użytkownika
DeliCat
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 115
Rejestracja: 28 sty 2008, 10:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: DeliCat » 07 cze 2008, 16:06

Dzien dobry Kobietki ,

Hmm.. otworzyl sie rzeczywiscie, i bardzo mnie to cieszy, ale poczekam jeszcze troche zanim zaczne skakac pod sufit z radosci ... :roll:
Majusia i Agin4 .. oj, jak ja rozumiem ta cholerna ciezka codziennosc z "milczacym" facetem. Nie wiem czy cos sie zmieni, czy oni zareaguja... ale jestescie cholernie dzielne. Ja osobiscie przez te 3 miesiace, podczas ktorych on nic nie mowil.. tak zle sie czulam, ze nie umialam nawet pracowac. potwornie zaniedbalam prace. Mam teraz ogromne opoznienia .. :shock:

Anielicanrw, dziekuje za Twoje slowa i dzielenie sie Twoimi przezyciami. Wiesz ja zauwazylam, ze pomimo ze jestem "silna" osobowoscia to strasznie latwo manipuluja mna mezczyzni. Powinno by na odwrot ;-) .. ale ja takich sobie sama znajduje. prawie zawsze Skorpiony .. piekielnie pociagajacy, ale z twarda skorupa. i w pewien sposob mnie to pociaga :roll: Za kazdym razem jak mialam faceta, ktory skacze kolo mnie i sie mna opiekuje, to mnie NUDZIL ... Moze podswiadomie szukamy facetow podobnych do naszych ojcow ? A moj to "prawdziwy" Korsykanin .. :-)

I DOSKONALE rozumiem jego bol, jesli chodzi o jego umierajacego psa. Mojego ukochanego pieska, ktorygo mialam od urodzenia na rekach.. jak moj dzidzius wlasciwie, zabili kiedys mysliwi. Tak, zeby zabic czas poluja kolo nas na psy i koty. 3 psy juz nam zabili .... .... ... to byla dla mnie TRAGEDIA. Szlochalam przez kilka miesiecy :cry: To bylo tym bardziej trudne, ze oni od razu zakopuja ciala i nie moglam jej nawet zobaczyc zabitej ... ALE mysle, ze gdybym miala w tamtym okresie faceta nie odrzucilabym go. Wrecz przeciwnie... potrzebowalabym jego bliskosci.
No ale kazdy ma prawo reagowac inaczej ...

Chodzi mi o to, ze nie uwazam, ze poniewaz sie otworzyl to wszystko juz jest OK. Masz racje Anielicanrw, ja oczekuje od Niego Wiecej uwagi.
Poniewac rozumiem jego aktualny bol, przeczekam. Ale powiem mu spokojnie jak bedziemy na wakacjach, ze oczekuje, ze bede dla mojego faceta Swiatlem. Jesli on bedzie zyl swoim bolem przeszlosci to .. HASTA LA VISTA BABY ...
"latwo powiedziec" ... ... :roll:


a na razie... nie ostro, ale jednak flirtuje dalej przez internet z "moim" Koziorozcem ... :oops:
i nawet nie czuje sie glupio. wiem, ze to "nie fajne". ALE PRZYJEMNE ... przyjemne ... po prostu Przyjemne ...

Awatar użytkownika
Anielicanrw
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 3214
Rejestracja: 23 sie 2007, 14:36

Post autor: Anielicanrw » 07 cze 2008, 16:23

DeliCat dobrze ze tu zagladasz...latwiej czasem opowiedziec nieznajomym swoja historie niz sie dzielic nia bliskimi...nie zawsze mamy ochote by ludzie,ktorzy nas na codzien otaczali mieli swiadomosc naszych przykrych doswiadczen...

Ja tez naleze do silnych osobowosci,ale jesli chodzi o partnerskie relacje cyba za czesto daje sobie wlez na glowe...kiedy mi zaczyna przeszkadzac robie rewolucje...pokazuje co mi przeszkadza i sprowadzam partnera na ziemie...coraz czesciej jednak pokazuje i mowie o swojch potrzebach...i zauwazylam,ze t wcale nie wplywa zle na moje zycie,na zwiazek...wrecz przeciwnie...zaczynam dostawac wiecej szacunku,oparcia,zainteresowana....i jest mi lepiej! Jesli partner nie daje nam tego co oczekujemy...wezmy sobie to od niego...jesli jest na tyle slepy i nadal nic....pozegnajmy sie z nim na dobre.Zycie jest tylko jedno i cholernie szybko ucieka!
Nie usparwiedliwiaj go ciagle nie mow:rozumiem...on cie tak usprawiedliwia ??? napewno nie ,bo nawet nie dalas mu na to szansy....zajmujesz sie tylko nim,jego problemami....a on co? zyje w zwiazku z ktorego ciagnie dla siebie co najlepsze a oddaje Tobie namiastke siebie,worek problemowswoja rzeszlosc,ktora zyjesz ty na codzien....zajmij sie soba! To najepsze wyjscie z tej sytuacji i wrzuc Kochaa na luz bo bedziesz psychcznam wrakiem za niedlugo i po zwiazku.... Wiem i znam ten temat z autopsji.... dlatego teraz jest mi lepiej i jestem szczesliwsza,bo stawiam warunki i mysle juz nie tylko :ON...ale przede wszystkim Ja...

Awatar użytkownika
DeliCat
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 115
Rejestracja: 28 sty 2008, 10:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: DeliCat » 07 cze 2008, 16:38

Anielicanrw,
Hmm... masz racje, masz racje ...

Nadchodzi REWOLUCJA. od jakiegos czasu czuje, ze wzrasta we mnie. Twoje slowa dodaja mi w tym otuchy. Dosyc tej beznadziejnej dla mnie "dobroci".
Myslec o Sobie zawsze wydawalo mi sie egoistyczne. Pewnie tak zostalam wychowana.
Ale MAMY tylko Jedno Zycie .... :!:

Chce byc SZCZESLIWA.


Anielicanrw, czy Twoj aktualny zwiazek jest szczesliwy ... ?

Awatar użytkownika
Anielicanrw
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 3214
Rejestracja: 23 sie 2007, 14:36

Post autor: Anielicanrw » 07 cze 2008, 16:46

DeliCat pisze:Myslec o Sobie zawsze wydawalo mi sie egoistyczne.
ja tez tak myslalam,ale dojrzalam i dotarlo do mnie jedno...ze robie sobie przede wszystkim krzywde...kiedy ja jestem szczesliwa swiat wydaje mi sie piekny,widze o wiele wiecej,nie zamykam sie jak dawniej i zobaczylam ze tkwilam w toksycznym dla mnie zwiazku... On byl tym ktory ciagnal ze mnie co najlepsze,energie....a ja wiedlam z dnia na dzien...teraz jestem szczesliwa,bo odzyskalam SAMA SIEBIE! tego i Tobie zycze...nie latwo dojsc do tego...ja dostalam od zycia po d... i musialam na wlasnej skorze sie przekonac ,ze egoizm...ta zdrowa odmana jest nam jak najbardziej potrzebna by nie zatracic samej siebie!

Ta teraz jest szczesliwy....chodz trzymam go w ryzach...i skutkuje! Bo facet to taka dzwna...ale prosta konstrukcja...my do niego z poematem wyjezdzamy na tematy rozne...a on poprostu kasuje jednym zdaniem....czujemy sie odrzucone,niesluchane....a oni sluchaja,widza,mowia...tylko innym jezykiem niz my... my ich postrzegamy przez swoje osoby...a oni nas przez swoje...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”