Post
autor: Anielicanrw » 10 wrz 2007, 18:54
Violu sama jestem po stracie ukochanej osoby...ale minelo juz 12lat i to co czulam wtedy i przez te lata teraz jest poprostu "lekko" okryte mgielka.Kochalam tak mocno,ze teraz dopiero widze jak jego smierc zmienila moje zycie,jak wplywa na wybory...Violu chce Ci powiedziec,ze Cie rozumiem,ale Ty sama tylko siebie w tym momencie rozumiesz.U mnie po 12 latach...Boze nie chce opisywac,ale powiem Ci,ze jesli to byla prawdziwa milosc jak moja bol tylko bedzie zamroczony przez zycie,ktore cie czeka,ale nigdy nie przemija.Pamietam jak mi mowili jeszcze spotkasz swoja milosc,jeszcze mloda jestes....o Boze jak mnie to draznilo,bo przemawial przeze mnie tylko bol i tesknota.Ta tesknota jest nawet po tylu latach wielka...kiedy jest mi zle mysle o nim,kiedy dobrze tez mysle....nawet nie wiedzialam jak zawladna moim zyciem.Violu co bym nie napisala...nie wiem czy wogole powinnam....i tak Ty sama wiesz jak zycie stracilo sens.Powiem Ci Violu,ze ono za niedlugo nabierze sensu,bo przejdziesz to faze w ktorej teraz jestes.Pomysl jak on by teraz zyl gdyby nie choroba,czy on chcialby Cie teraz widziec taka? Wierz mi ,ze ja znalazlam takie male antydotum na moje depresje,tesknoty....co bym w zyciu nie robla mysle o nim i moze bedziecie sie ze mnie smiac...ale mysle,ze gdzies tam patrzy na mnie i jest moim Aniolem Strozem! Wierze w to po tych wszystkich przezytych latach bez niego! Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki Violu!