W tej kwestii popieram nowke, poza tym może Kościół powinien jakoś ujednolicić sprawy grzechów, spowiedzi i dawania rozgrzeszenia. Pomijając sprawy hipokryzji, wiary, tradycji i komu do czego religia czy sakramenty potrzebnenowka pisze: Nasuwa mi sie jeden wniosek ksiezmi powinni zostawac tylko ludzie, ktorzy maja do tego autentyczne powolanie i sa zdrowi psychicznie(bo co do tych sytuacji opisywanych wyzej to nasuwaja sie watpliwosci) tu selekcja powinna byc ostra, bo jesli trafiaja tam ludzie pokroju w/w lub ojca dyrektora i jeszcze gorsi to potem sa oplakane efekty. Widac, ze jesli komus zalezy na autentycznym zglebianiu filozofii wiary to powinien szukac takich ksiezy, ktorzy naprawde wiedza o co w tym wszystkim chodzi, tych najlepszych, tak jak szukamy lekarzy przed poddaniem sie operacji.
Sama kiedys w bardzo trudnej życiowej sytuacji szukałam pomocy w Kościele (akademickim czyli księża otwarci na młodzież
Poza tym jak można kogoś wyzywać za szczerość
Przecież to jasne, ze jak się kogoś raz opier.... to nastepnym razem ta osoba sie nie przyzna, jesli w ogóle jeszcze się pokaże w konfesjonale.
A z drugiej strony - moja znajoma była u spowiedzi po aborcji i rozgrzeszenie dostała i ksiądz nawet nie podniósł głosu, tylko z godzinę z nią rozmawiał o tym zdarzeniu z jej życia. Odeszła stamtąd "podniesiona" na duchu i o wiele bogatsza wewnętrznie. :D I widac było, że "kamień spadł jej z serca".
Pamietam, ze bardzo mnie namawiała na rozmowę z tym księdzem, ale zanim ja sie przemogłam, odszedł niestety do "lepszego świata"
Zostałam wychowana w wierze katolickiej i wierzę w Boga, chciałabym z pełną świadomością, szczerością i radością być praktykującą katoliczką, ale niestety nie mogę, juz nie potrafię








