Moderator: Zespół I
A jak myslisz, co by opowiedział maż Rysibe? Pewnie dokładnie to samo, co przypuszczasz ze Marzenka... Odskoczyli od rutyny, brakowało im zainteresowania strony przeciwnej, życie pchnęlo ich ku sobie.bbpp77 pisze: chętnie wysłuchałabym "spowiedzi" męża, natomiast w ogóle nie interesuje mnie wypowiedz "marzenki".
Co ona może mieć do powiedzenia, na swoją obronę... schemat.... znudzona szarą rzeczywistością, niedowartościowana przez męża i dzieci, szukała komplementów i czułych słówek u innego faceta a on okazał się taki miły, inteligentny i zapewniał jej wszystko to czego brakowało jej w małżeństwie.
A dla mnie to bzdury, których nawet nie chciałabym słuchać...

To wiem.nesia pisze: A jak myslisz, co by opowiedział maż Rysibe? Pewnie dokładnie to samo, co przypuszczasz ze Marzenka... Odskoczyli od rutyny, brakowało im zainteresowania strony przeciwnej, życie pchnęlo ich ku sobie.
I dobrze, że zaprzestałaś, nie dochodziłaś. I tak wiele przeszłaś, kolejne jego wyznania byłyby tylko dodatkowymi igłami w Twoje serce, więc po co dociekać, nic by to nie zmieniło. Swoją drogą nie zastanawiałaś się nigdy nad faktem iż dziecko zyjące w tak beznadziejnej atmosferze domowej jest bardziej nieszczęsliwe niż zyjąc na codzień z jednym z rodziców? Przecież dzieci sa doskonałymi obserwatorami, analizują nasze zachowania, poddają się emocjom.rysiabe pisze: Nesia kiedyś tu napisała "jeśli ma choć trochę szacunku do ciebie, to powiedział ci to co chciałaś usłyszeć". Może tak, może nie, a może fifty-fifty.Czy uwierzyłam?...Powiedzmy: przyjęłam do wiadomości (pewne jest, ze nie powiedział mi wszystkiego, a mnie się już odechciało dochodzić "prawdziwej prawdy").
.