o to temat dla mnie.
moja tesciowa jest jedyna w swoim rodzaju,hihi, napewno nie ale jest swietna.
mialam z nia 3 spiecia, oczywiscie w durzej mierze dzieki mojemu husbandowi ktory przy mamusi jest malutkim chlopczykiem, no noze teraz juz nastolatkiem.
mialam ja w swojej okolicy 24/h doslownie.
przychodzila niby na kawe, ale najczesciej po sprawe np. zadzwon mi tu i tam bo ja sobie z angielskim nie radze.
tak bylo latami, zalatw to zalatw tamto...
ale gdzies sa granice, pomoc owszem ale szanuj moj czas.
nigdy nie uslyszalam dziekuje, nigdy nie uslyszalam zadnej pochwaly, ale za to non stop ze jej corka madzia zrobila by to tak lub siak.
i ok; niech kocha swoje dziecko i je chwali ale niech mi zostawi troche mojej autonomii.
wszystko peklo kiedy urodzila sie moja coreczka. codziennie tel cze ma sprawe, a jak przestalam odbierac to poprostu przychodzila.
nie mialam azylu nawet we wlasnym domu.
poza tym nie szanowala zasad mojego domu, bo jak powiedziala to tylko moje zasady a nie rowniez jej syna.
zasada byla jedna tak naprawde- u mnie sie nie pali.
w ramach kompromisu zakupilam popielniczke i pozwolilam palic na ogrodzie, ale nie bylo malo, znajdowalam kiepy w doniczkach, w kwiatkach.
duzo by mowic. poprostu ucielam wszystko dosc drastycznie bo inaczej nie mozna bylo, naprawde.
jestem szczesliwa.
moj maz oczywiscie mamusie odwiedza razem z dziecmi oczywiscie, a ja mam chwile dla siebie i jest ok.
jedno wiem napewno, ona sie szykuje to jeszcze nie koniec.
