życie po 30-stce :)

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 13:44

Maja...jak Ty pięknie to napisałaś!
.......
Co u mnie było potem? Bez euforii, ale ciepło i normalnie. Do tematu nie wracaliśmy. Przez....dwa tygodnie. Bo w połowie grudnia po powrocie oznajmił, że X-sowie (nie mówił już, że marzenka) zapraszają na bal w X, że ma być super i może byśmy pojechali. Nie, powiedziałam twardo i błyskawicznie załatwiłam bal na miejscu. Nieudany, jak Wam wcześniej napisałam.
Przez następne kilka miesięcy jeździł w te delegacje i finiszował temat, chciał go jak najszybciej skończyć. Wiedziałam, że u nich pomieszkuje, nie podobało mi się to (z uwagi na wzrastającą zażyłość z tą rodziną, której nie lubiłam i uważałam za zboczoną).Wtedy już nawet cienia podejrzeń nie miałam o romans.
Zycie toczyło się może nie idealnie, ale całkiem dobrze.
Do czasu...bo pod koniec kwietnia zachorował. Rozpoznanie było fatalne, śmiertelna choroba (nie rak, rzadka choroba immunologiczna). Może rok, może pół roku.
Sparaliżowało mnie.Jego też.
Poruszyłam niebo i ziemię. Odwiedziłam kilku specjalistów, w całej Polsce. Noo...jest taki lek, nowatorski, ale bardzo kosztowny. Francuzi go zaczęli stosować, w wojskowym laboratorium, ale nie sposób go dostać, to niewykonalne.
Opowieść o tym, ile mnie to kosztowało (nie pieniędzy, bo dali za darmo, ale błagań, łaszenia się,wdzierania sie i klękania w różnych gabinetach i jakich - pamiętajcie, że to był 89 rok) i jak w ciągu tygodnia od wojska zdobyłam ten lek,jak go odbierałam na wojskowym strzeżonym lotnisku, zajęłaby zbyt długo czasu.W każdym razie lek zdobyłam, Francuzi zalecili końską dawkę przez 2 miesiące. Podziałało...
Spiął się i jakoś tam zakończył temat do czerwca. Z mety dostał następną propozycję w X , z pomocnicą M. oczywiście. Spytał, czy wziąść, bo te pieniądze mnie mogą się przydać (był pewny, że umrze, nie wierzył w ten lek, nasi lekarze też powątpiewali) Nie, powiedziałam. Wszędzie, tylko nie w X.

I tak skończyły się wyjazdy do X.
Ale nie historia z Marzenką (jak napisałam wyżej, Marzenka nie zamierzała odpuścić).
Ale o tym dowiedziałam się za rok.
.......
Nesia, opowiem po kolei, dobrze?
Sabrinko, kochana, Ty jesteś taka mądra, tyle przeszłaś, poczekaj aż skończę i poradź mi, proszę z tym wybaczaniem (poza tym Ty posiadasz jakieś paranormalne uzdolnienia, czytałam, co one na to?).

Awatar użytkownika
dosia
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1707
Rejestracja: 15 lis 2008, 12:36

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: dosia » 19 cze 2009, 13:45

intuicje łatwo zmylić , czy uśpić , dopiero prawdziwe doświadczenia otwierają nam oczy i powodują czujność naszej intuicji już na zawsze. Niekoniecznie własne doświadczenia , ale nawet czyjeś opisane dokładnie krok po kroku , tak jak to robi Rysia , dlatego dla mnie to bardzo interesujacy i ważny temat.

Awatar użytkownika
nefertari
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4427
Rejestracja: 19 lis 2008, 08:22

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: nefertari » 19 cze 2009, 13:50

co do reakcji, to niestety ale trudno jest od razu zareagować właściwie.... ja dopiero po fakcie zawsze rozmyślam o tym co się stało i jak powinnam zareagować i później jestem mega zła, że od razu nie zareagowałam tak jak trzeba... czasami uda się jeszcze coś z tym zrobić, ale najgorzej jak już nie, albo jak przez niewłaściwą reakcję coś pójdzie nie tak...
na starcie: 75A na mecie: 70F dzięki anatomicznym mentorom 440 cc styczeń 2009

Awatar użytkownika
dosia
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1707
Rejestracja: 15 lis 2008, 12:36

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: dosia » 19 cze 2009, 14:09

i co było dalej rysiabe?

Awatar użytkownika
nefertari
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4427
Rejestracja: 19 lis 2008, 08:22

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: nefertari » 19 cze 2009, 14:13

no no poopowiadaj co dalej :)
na starcie: 75A na mecie: 70F dzięki anatomicznym mentorom 440 cc styczeń 2009

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: Sabrina » 19 cze 2009, 14:37

Rysia to nic ze mnie trafia jak to czytam pisz pisz ;) Wreszcie cos ciekawego można na forum poczytać :-) szkoda tylko że Twoim kosztem :-?
Ja tez po latach dowiedziałam sie ze mój pierwszy mąż zdradzał mnie na potęgę,a ja NIC nie podejżewałam. Poniewaz dowiedziałm sie o tym po latach to i mi to latało. :-)
Czekamy na cd...
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 14:42

bbpp77 to jest wlasnie to, co mam na mysli - racjonalnie podchodzisz do zycia, jestes relistka i oceniasz wszystko wlasnie tak racjonalnie. Tak nas nauczyli w szkole - racjonalnego i logicznego myslenia, oceniania na podstawie faktow. Takie myslenie mamy w Europie, Ameryce, Australii i moze w paru innych zakatkach na swiecie i chwala naszemu systemowi oswiaty za to! Sek w tym, ze nie jestes w stanie pozna wszystkich faktow, aby osadzic kazda sytuacje obiektywnie. A jesli w gre wchodza uczucia, to nawet wszystkich faktow nie dopuszczasz.

Innymi slowami intuicja - ktora jest nawet opisana definicja: jako sposob odczytywania z twarzy osob informacji, ktorych ta osoba nie wypowiedziala slowami - podpowiada Ci, kiedy za pomoca swojego logicznego myslenia, na podstawie niewystarczajacej ilosci faktow, poszlas w niewlasciwym kierunku, ze cos tu nie gra. (Ale zdanie.)

Kazdy ma intuicje, a kobiety maja wieksze zdoldosci do odbierania tych niewypowiedzianych sygnalow, niz mezczyzni, bo w ich sposobie myslenia nie dominuj zadna polkola mozgowa. U mezczyzn dominuje ta odpowiedzialna za czysto racjonalne myslenie. Ten fakt warto sobie uzmyslowic, bo - to tez nie pochodzi ode mnie, tylko z jakiejs ksiazki socjologicznej - w naszym systemie nauczania nie kladziono na to nacisku, w zwiazku z tym nie rozwijalismy takich umiejetnosci i pozly one raczej w zapomnienie, zwlaszcza, jesli ktos byl dobry w szkole.

Rysia od siebie i z wlasnego doswiadczenia moge tylko o przebaczeniu jedno powiedziec: to, ze Cie ktos mocno skrzywdzil, mozesz ze soba w sercu nosic przez cale zycie. I bedzie Cie to dreczylo i caly czas przypominalo o podlej przeszlosci. Nigdy nie zapomnisz i zawsze juz bedziesz czula sie dokladnie tak samo upokorzona, kiedy o tym myslisz, jak w tych momentach, kiedy to sie faktycznie dzialo. Nie zostawi Cie to w spokoju i nigdy juz bez nienawisci nie bedziesz w stanie spojrzec na swojego meza (o ile jeszcze nim jest).

Dopiero, kiedy po przewaznie dluzszym czasie jestes w stanie pokazac swoja wielkosc, przerastajaca postepowanie twojego meza i cala jego marna nature - jesli uniesiesz sie ponad to, co Ci sie strasznego przytrafilo i co Cie tak bardzo meczy - i potrafisz przebaczyc, dopiero wtedy odczujesz spokoj i ukoisz zraniona dusze. Bo bylas bardziej wspanialomyslna, niz moglas to sobie wyobrazic. Ale musisz byc na to gotowa.

I jeszcze jedno - nie zapomnisz nigdy. Mozesz jedynie przebaczyc.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 14:49

Tak, Dziewczyny, mądre to my jesteśmy po fakcie. Niby takie inteligentne, a dajemy sie tak latwo robić w jajo głupszym od nas.
Niby tak twardo stapamy po ziemi, a bujamy w obłokach aż miło, jak to napisała bbpp.

Następne pół roku upłynęło spokojnie, w wyciszeniu, w strachu przed chorobą. Nie rozmawialiśmy o tym, ale każde o tym bez przerwy myślało. O żadnym seksie, oczywiście, nie było mowy.Wakacje na Mazurach.Sylwestra spędziliśmy w domu z córką i jej kolezankami, taki kinderbal dorastających panienek. Pracowaliśmy, on często wyjeżdzał do róznych miast, bo taką miał pracę. Ale już nie zawierał takich zażyłych znajomości.
Pod koniec marca następnego roku oznajmił, ze odwiedzi nas "Marzenka", bo przyjeżdża z ekipą ekspertów na jakieś konsultacje. Ale jaki z niej ekspert, zdziwiłam się? Powiedział, że ona bardzo chce nas odwiedzić, a jemu nie wypada odmówić, bo przecież swego czasu on u nich bywał. To jej powiedz, ze ja sobie tego nie życzę! -Nie wypada, odpowiedział.A ja-To sobie ją przyjmuj, ale beze mnie!. I wybyłam z domu jak to już opisywałam.To było 2-go kwietnia, było wtedy pochmurno i deszczowo (dziwne, że człowiek pamięta niektóre rzeczy, a innych nie).
Przez kwiecień, maj byłam zła i burkliwa, bo ciągle byłam wściekła o to, że przyjmował ją u nas w domu wbrew mnie.30-maja (Boże,jak ja pamiętam te przeklęte daty!) wyszło szydło z worka.Czegoś pilnie szukałam, jakiegoś dokumentu, on był w delegacji, miał wracać następnego dnia.Zaczęłam szukać na jego półce i spadł jego notes i rozsypały się jakieś notatki, a wśród nich przedarte na pół zdjęcie(opisywałam je na początku mojej historii), jedno z tych , które podarłam i podeptałam dwa lata wcześniej.I niewysłana kartka do niej, nic ważnego, coś tak .."zgodnie z tym jak rozmawialiśmy 2 dni temu, powinnaś ten samochód.".i rada co do samochodu. I błyskawica "to oni telefonują do siebie poza moimi plecami, dlaczego to ukrywa przede mną?"Przeszukałam jego półki, ubrania, piwnicę. Nic.
Nie, to niemożliwe, musza być jakieś ślady. Poczekałam do 18-tej, by mieć gwarancję, że wszyscy pracownicy już wyszli. Była tylko sprzątaczka, znałam jej imię, bo oniej opowiadał, przemiła staruszka, więc od razu zdobyłam jej zaufanie. Inna pewno by mnie nie wpuściła. Wyjęłam dowód, nakłamałam, że mąż w Warszawie i potrzebne są na jutro dokumenty z jego biurka, a własnie pan Y jedzie do Warszawy to weźmie. Jeśli pani ma wątpliwości, to możemy zadzwonić do Warszawy do męża to potwierdzi zna pani jego głos (blefowałam, bo miałam pewność , że nie zechce potwierdzenia telefonicznego).

Wpuściła mnie na górę, w jego pokoju w pierwszej otwartej szufladzie biurka znalazłam 3 listy, a właściwie 3 kartki od niej. Spojrzałam na treść i to mi wystarczyło. Już nie szukałam dalej.
Szybko zbiegłam na dół, żeby sprzątaczka nie nabrała podejrzeń, wylewnie jej podziękowałam i wyszłam.

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: Sabrina » 19 cze 2009, 14:52

Gdy człowiek zostaje przez kogoś skrzywdzony,jeste załamany,rozżalony,potem czuje nienawiść,wymysla co zrobił by z winowajcą,potem mówi sobie NIGDY DRANIOWI NIE WYBACZE,nienawidze go...Mijaja miesiące...lata,a uczucie nienawiści,złości pozostaje.Gdy tylko pomyślimy o tym kimś,mamy wyższe cisnienie,jestesmy wściekli,znów rozpamietujemy co nam ten padalec zrobił!! oh(m1
A padalec ma to w d...moze nawet nie pamieta że kiedyś cos takiego nam zrobił :-|

"Często nie chcemy sobie uświadomić, że zatrzymywanie w pamięci zdarzeń przeszłości – bez względu na to, co to było i jak było okropne – RANI TYLKO NAS.
Tak naprawdę „oni” się tym nie przejmują."
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
nesia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3812
Rejestracja: 29 gru 2006, 12:47

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: nesia » 19 cze 2009, 15:01

Sabrina pisze:
"Często nie chcemy sobie uświadomić, że zatrzymywanie w pamięci zdarzeń przeszłości – bez względu na to, co to było i jak było okropne – RANI TYLKO NAS.
Tak naprawdę „oni” się tym nie przejmują."

Świetny tekst. Sama prawda, ale cóż poradzić człowiek - istota wrażliwa, wspomina, nie raz upadla się tymi wspomnieniami jednak taka jest kolej rzeczy. Jeli zrani nas ktoś najbliżysz - jego zadzior boli najbardziej, jest nadłuzej trwały i nie wymazywalny.
23.02.07 - ;)

Uroda to weksel honorowany na całym świecie za okazaniem.
Giacomo Casanova

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”