Sabrina pisze:Mąż siedział tylko na basenie z córka,a ja łaziłam po plaży bo basen to mogę mieć wszędzie,a tych palm i białego piasku nie. Ja potwornie sie nudzę jak mam gdzies z mężem lecieć
Dlatego najfajniej jechac jakas wieksza grupa,chociazby z innym malzenstwem,zeby rozladowac kiszenie sie we wlasnym sosie.Zawsze weselej jest z kim pogadac>Ja mam kolezanke ,maz kolege,dzieci tez maja swoja grupke.
No i mozna tez posluchac jak inni sie miedzy soba kloca,a nie tylko ja z mezem,hehe
Mojemu chlopu tak odbilo na stare lata ze nigdzie juz nie chce jezdzic.Teraz mi mowi ze te wyjazdy gdy ze mna wyjedzal ,to on sie tylko meczyl.Bo nienawidzi plazy,slonca.
On chce biegac ,biegac ,biegac...albo jezdzic na rowerze.
Dlatego na plaze chodze sama..bo ostatnie lata gdy bylimy razem.To ja opalalam sie na piasku a on w bral rolki i w gaciach jezdzil po szosie ktora biegla nieopodal plazy
Taki sportowy typ.Sport mu sie rzucil na mozg.Mowi ze teraz taka ma w sobie moc,ze szykuje sie do maratoniu we wrzesniu w wawie...
