ja na codzień mam kontakt z lekarzami i maja oni znacznie wiecej czasu niz ja, a ja naprawde mam dobrze zorganizowany czas i logistyke dzialan przy tym zajmuje sie kilkoma rzeczami na paru etetach naraz i mam rozne zainteresowania ktore raczej nie zaniedbuje
a czytam wiele i to z roznych dziedzin bo fascyuje mnie wiedza i to nie medyczna bo mam jakies dziwne hobby
medycyna interesuje mnie tylko na tyle na ile musze z niej korzystac choc przyznam ze funkcjonowanie czlowieka jako calosci jest bardzo interesujace zwlaszcza patrzac na niego jak na najbardziej skomplikowana maszyne do przerabiania piwa w uryne,
interesuja mnie tez inne rzeczy np poligrafia i pomiary spektrofotometryczne, fizyka kwantowa, astronmia a takze psychologia socjologia i nauki pokrewne itd
moj chlop czasami mimowi ze jak umre to szkoda bedzie takileb jak moj zakopac
ale dlaczego o tym napisalam, poniewaz skoro ja mam czas na to aby czytac o nowinkach w tym zakrese mimo iz nie jest to jedyna rzecz jaka w zyciu sie zajmuje to lekarz tez ten czas powinien na to znalezc zwlaszcza ze to jego broszka
wracajac do tematu lekarze w kazdym roku musza zbierac punkty, a co za tym idzie uczestniczyc w szkoleniach, wazne zeby w trakcie ich trwania byli rownie aktywni jak po nich na rautach i kolacjach
jak w kazdym zawodzie w kazdej grupie spolecznej sa tak jednosyki wybitne, ktore chca byc najepszymi w swoim fachu jak i te, ktore zawod ten zdobyly np z przyczyny kontynuacji rodzinnej tradycji, a nie koniecznie w innych okolicznosciach tym wlasnie by sie trudnili
albo zadecydowali o tym ich opiekunowie a nie swiadomy wybor tak ze motywacje samych zdobywajacych tn zawod mogly byc rozne jeden odczuwał potrzebe pomocy innym zas pewnie sa i tacy co kierowali sie statusem materialnym i korzysciami zawodowymi
lekarze to tez tylko ludzie ale jak caly dzien ktos do takiego rok po roku mowi pani doktor to doktorem w swojej swiadomosci sie staje, tak jak nauczyciel w ogolniaku profesorem i czasmi trzeba sciagac takowego na grunt po ktorym wszystkie istoty na tej planecie zasuwaja pomijajac ptactwo i robactwo oraz latajaca wiewiorke
dlaczego tak sie dzieje zauwazylam ze z zasady lekarze wiedza znacznie wiecej niz maja ochote pokazac wiec trzeba z nich te wiedze wydobyc a jak zachowuje sie pacjent
z calkiem asertywnego goscia zamienia sie w kota ze szreka i z tym idiotycznym wyrazem na twarzy i mowi "oczwiscie pani doktor" "dobrze pani doktor" i skupia sie bardziej na to zeby lekarz go polubil niz wyleczyl
a lekarz nie ma szklanej kuli nie zna pacjenta i po takiej koncultacji nie zna go bardziej
co gorsza pacjent zamiast opowiadac o sobie, to mowi o ciotce swojego kuzyna i po chwili bardziej przypomina to wizyte u psychoterapelty niz lekarza
albo schemat drugi od progu pacjent traktuje lekarza jak osobe ktora nie chce mu pomoc i wyladowuje na nim swoja flustracje zamiast okreslic oczekiwania w sposob jasny konstruktywny a przy tym nie roszczeniowy
wszak szacunku powinno sie oczekiwac tyle ile sie go daje
pacjent powinien byc merytorycznie przygotowan do konsultacji:
po pierwsze traktowac lekarza jak osobe ktora z zalozenia chce pomoc- dac taka szanse
miec kartke na niej spisane jakie mial objawy, jakie bral leki i kiedy i tez jakie pytania ma do lekarza co go niepokoi
a nie wejsc wysjc a pozniej ocenic ze sie nie wyleczyl a 90% tego co chcialby wiedziec zapomial zaraz po przektoczeniu drzwi
jesli okaze sie ze lekarz nie chce wiedziec co bralam i na co sie lecze wtedy nie dawac szansy i zmienic lekarza bo wszak idziemy do czlowieka a nie jasnowidza
i od drzwi po wygladzie nie da sie rozpoznac co czlowikowi jest bo wiele chorób nie widac wiele chorób po prostu sie ma
bardzo czesto tez pacjent nie daje szansy lekarzowi na to zeby go wyleczyl latajac od jednego do drugiego bo kompetencje ocenil lekarskie na podstawie polubilem goscia
ale tu akurat kazalabym nad tym popracowac lekarzom zeby dali sie lubic, bo jesli nawet lekarz rozumy wszystkie zjadl i swietnie zdaje sobie z tego sprawe powinien sam do pacjenta z tej palmy na ktorej zasiadl zejsc i dac sie poznac
w gospodarce rynkowej rzadzi ten co placi a nie ten co umie - i zasada taka obowiazuje od wiekow i zawsze byla sprawdzalna
czasy poprzednich rzadow nauczyly roznicowania po umiejetnosciach bo wszyscy i tak po rowno mieli a ludzie uwielbaja sie roznicowac
wracajac do wolnego
wejdz tu w tematy operacyjne przesledz lekarzy i oblicz sobie razy dany lekarz byl na wczasach w danym roku ile mial wolnego
zaraz powiesz mi tak - bo on ciezko pracuje i musi wypoczac - a jak sie okaze wypocztwia tyle ile popracowal wszak po kazdym dyzuze nastepuje wolne - mozna w tym czasie relaksowac sie uczac - to wg mnie najlepsza forma rekalsu
oczywiscie sa dyzury ktore trwaja i po 36 godzin i lekarze pracuja na 10 etatach bo na to zezwala im prawo i z tego korzystaja by podnisc swoj status materialny ale jest to ich wybor a dlaczego pacjent ma ponosic konsekwencje takich wyborow
jesli ktos ode mnie bierze pieniadze powinien je brac za konkretne wykonana prace a nie za przyjemnosc popatrzenia na kitel bo raczej w nich nie prezntuja sie na tyle dobrze abym ja mogla czerpac z tego przyjemnosc i i zeby to byl wstarczajacy argumet do wyskakiwania z kasy
tak samo pacjenci nfz dla czego sa czesto gorsi niz prywatni przeciez nfz placi lekarzom a my placimy na nfz a jesli wydaje im sie iz placa jest niewystarczajaca to nalezy szukac innych mozliwosci a nie ja wykonywac z mniejszym zaangazowaniem
poza tym tu szwankuje system a nie pacjent bo ja miesiecznie znacznie wiecej srodkow przekazuje na nfz niz na prywatne wizyty lekarskie i to nie z wyboru a prymusu place za cos z czego korzystac nie chce bo nie chce byc czlowiekiem drugiej kategorii czekajacym na laske w korytarzu
przecietny gornik ktory pracuje pod ziemia jezdzi raz w roku, bo tak ma urlop a przeciez nie lezy on na przodku na lezaku pod parasolem z drinem w lapie
sa setki innych zawodow w ktorych ludzie pracuja rownie ciezko i maja czas na doksztalcanie i czytanie nowinek ale zeby tak bylo musza byc pasjonatem w swojej dziedzinie a nie tylko maszynka do zarabiania kasy
jesli ksiegowa sie nie doksztalci w przepisach raz dwa urzad skarbowy przyczepi jej sie do tylka
jesli nie zrobi tego lekarz tylko pacjent go zweryfikuje o ile sam w swojej swiadomosci nie postawi go przed szereg jako wyrocznie zycia i smierci









