Konflikt matka-corka
: 17 kwie 2007, 13:03
Czesc Dziewczyny..
Zalozylam temat bo chcialam znac Wasze zdanie odnosnie konfliktu matka-corka..
Moja matka prowadzi ze mna ciche wojny od lat. Ze wszystkiego wieczie niazadowolina,zero wlasnego zycia,wpieprzanie sie w cudze.
Punkt pierwszy ma zawsze racje, punkt drugi jezeli nie ma racji patrz punkt pierwszy. To jej motto na zycie.
Ogolnie ja wszystko robie zle, jeszcze nigdy nie slyszalam od niej zdania typu "Hej fajnie Ci sie to udalo" albo "Dobrze postapilas". Zawsze jakies "ale"... Rzygac mi sie juz chce ta sytuacja.. Rozmawialam nawet kuedys z nia o tym. Powiedzialam jej, ze przeciez nie mge robic WSZYSTKIEGO zle, czemu kazda rozmowa konczy sie wojna..? ZaproponowalaM JEJ zeby przy spotkaniach na kawie gadac o dupie marynie, kosmetykach, ciuchach takie wiecie babskie sprawy..Nigdy ze mna o tym nie rozmawiala.. Jedynym tematem spotkan jest moje zycie, co dzis akurat zrobilam, co zrobilam nie tak.. i rozmowa konczy sie tym,ze mamusia idzie obrazona do domu a ja latam wsciekla nastepne pol dnia.
Nic jej nie pasuje.. Dlaczego u mojego syna (13 lat) sa koledzy przeciez moga isc na dwor, nie musze ich do domu wpuszczac. Dlaczego moj syn jest na dworzu,pewnie tam glupoty robia.. Czemu on jeszcze nie jadl obiadu (bo nie byl glodny mamo,jedlismy pozne sniadanie) trzeba jesc obiad na czas-bo tak trzeba. Dlaczego dajesz tyle przecieru do pomidorowej, przeciez to za duzo. Jakbys polozyla chodniczek na przedpokoju to by sie tak nie kurzylo.Po co idziesz do pedikurzystki,wywalasz kase w bloto a mozna samemu sobie zrobic.
Moglabym pisac, pisac i pisac.. jestem zmeczona tym wszystkim..jestem po prostu zmeczona moja matka..!
Zalozylam temat bo chcialam znac Wasze zdanie odnosnie konfliktu matka-corka..
Moja matka prowadzi ze mna ciche wojny od lat. Ze wszystkiego wieczie niazadowolina,zero wlasnego zycia,wpieprzanie sie w cudze.
Punkt pierwszy ma zawsze racje, punkt drugi jezeli nie ma racji patrz punkt pierwszy. To jej motto na zycie.
Ogolnie ja wszystko robie zle, jeszcze nigdy nie slyszalam od niej zdania typu "Hej fajnie Ci sie to udalo" albo "Dobrze postapilas". Zawsze jakies "ale"... Rzygac mi sie juz chce ta sytuacja.. Rozmawialam nawet kuedys z nia o tym. Powiedzialam jej, ze przeciez nie mge robic WSZYSTKIEGO zle, czemu kazda rozmowa konczy sie wojna..? ZaproponowalaM JEJ zeby przy spotkaniach na kawie gadac o dupie marynie, kosmetykach, ciuchach takie wiecie babskie sprawy..Nigdy ze mna o tym nie rozmawiala.. Jedynym tematem spotkan jest moje zycie, co dzis akurat zrobilam, co zrobilam nie tak.. i rozmowa konczy sie tym,ze mamusia idzie obrazona do domu a ja latam wsciekla nastepne pol dnia.
Nic jej nie pasuje.. Dlaczego u mojego syna (13 lat) sa koledzy przeciez moga isc na dwor, nie musze ich do domu wpuszczac. Dlaczego moj syn jest na dworzu,pewnie tam glupoty robia.. Czemu on jeszcze nie jadl obiadu (bo nie byl glodny mamo,jedlismy pozne sniadanie) trzeba jesc obiad na czas-bo tak trzeba. Dlaczego dajesz tyle przecieru do pomidorowej, przeciez to za duzo. Jakbys polozyla chodniczek na przedpokoju to by sie tak nie kurzylo.Po co idziesz do pedikurzystki,wywalasz kase w bloto a mozna samemu sobie zrobic.
Moglabym pisac, pisac i pisac.. jestem zmeczona tym wszystkim..jestem po prostu zmeczona moja matka..!