indianna732 pisze:Londyjka pisze:Mialam podobnie,
Zle traktowalam tych co za mna latali,a latalam za tymi,co mnie rzucali, nawet jesli na poczatku to oni zabiegali a ja sie nimi bawilam. Role sie odrwacaja

heh, bo tak to już jest zawsze, ten kto się mniej angażuje ten ma przewagę
Wydaje,ze to bardziej boli duma,ze ktos o nas najpierw sam zabiegal,a potem rzuca, rodzi sie zdziwienie,ze "co,on tak zabiegal a teraz rzuca",bo myslalysmy,ze bedzie tak zawsze,i stad nasze uczucie nasila sie, bo zdajemy sobie sprawe,ze to stracilysmy. Gorzej jak zdazylysmy sie mocno zaangazowac. Wtedy boli bardziej.
Czasem moze byc tak,ze facet po tym jak go traktowalysmy,gdy juz mu spadna rozowe okulary, robi nam odwet
pamietam bardzo wazna milosc w moim zyciu, faceta, ktory potem powiedzial mi,ze bardoz bolalo go jak go traktowalam. Jesli za dlugo nie zdamy sobie sprawy ze komus wyrzadzamy krzywde to los sie niestety na nas msci...i wszystko przeciw nam sie odrwaca...
celka- super sprawa,slyszalam takie przypadki,ze ludzie spotykaja sie razem po latach,nie wazne czy maja juz swoje rodziny czy nie, i od nowa sie w sobie zakochuja,bo gdzies w glebi nigdy nie przestali sie kochac. To musi byc milosc "pisana"...ale to bardzo rzadki acz piekny przypadek...
