dziewczyny
czemu my jestesmy takie głupie (piszę tutaj głównie o sobie)! Tkwimy latami w toksycznych związkach, ze świadomością porażki i marnowania czasu a gdy ON ma dobry humor, jest miły i wykona jakiś przyjazny gest popadamy w euforię, że może się zmienił..... ale nic z tego bo zaraz wszysko wraca do normy i znów jest beznadziejnie.
Współczuję Wam dziewczyny bardzo. Wiem jak to wszysko boli
Sama tkwię 10 lat w związku, który wykończył mnie psychicznie. Z wesołej i otwartej dziewczyny stałam się sfrustrowaną, nerwową, bojącą się wszystkiego babą. Myślę, że facet lubi psychicznie się pastwić nade mną i w ten sposób wyładowuje swój stres z pracy. Czuję się osaczona jak mucha w pajęczynie.
I nie mam siły odejść, choć się zarzekam na wszystkie świętości że to zrobię. Mam nadzieję, że dożyję tej chwili no chyba że doprowadzi mnie do ostateczności (taką opcję też już brałam pod uwagę)
Trzymajcie się kochane i piszcie, bo to pomaga.