Post
autor: SĂłodkaxxx » 19 paź 2005, 12:18
Pewna "była" podała mnie do animalsów, że znęcam się nad psem, który wczesniej był "ich" psem. A pies rozwalił sobie łapę, miał szytą. A że było strasznie gorąco, zal mi było trzymac go w domu, chociaż miał zakaz biegania, bo duża masa i ciągle coś mu się tam paprało. Więc zawiązałam go na psaku na trawniku do takiego słupka, rozłozyłam parasol i z nim siedziałam na tym podwórku, lepiej tak niż w domu. Jak tylko wstawał to krzyczałam, żeby leżał. I tak sobie siadaliśmy przez kilka dni wakcji, nota bene mojego urlopu, specjalnie na te okazję. Ktoś albo jej doniósł, albo sama się zaczaiła zza krzaka, że widziała. No i przyjechali wywiad "srodowiskowy" robić. Musiałąm pokazywać książeczkę zdrowia, jakie żarcie. Normalnie parodia. A że faja babka przyjechała to pogadałyśmy i powiedziałą kto mnie "podj...."
Dodano po 1 minutach:
Byla mojego tez pracowala w pizzeri i dala mi fete z plesnia... myslala ze sie nie wykminie i zjem jak gorgonzole :P
Jezu, ja bym zjadła mysląć, że to cos nowego...