No a moj jest ode mnie starszy o 25 lat
Poczatkowo trzymalam go bardzo na dystans, bo nie wyobrazalam sobie, ze moglibysmy byc razem,ale z czasem skurczybyk wiedzial jak mnie podejsc, zdobywal, kombinowal i w koncu sie mu udalo

Oddalam mu cale swe serce,dusze i cialo i mimo, ze jestesmy szczesliwi, gdzies tam w glebi duszy- boje sie, ze roznica wieku jest zbyt duza. Co prawda jestem za nim calym sercem,ale predzej to on mnie pod siebie zmienia, niz ja jestem w stanie zmienic go na wlasna modle

Nie wiem jak skonczy sie nasza historia. On jest ogromnie niezalezny.I taki byl przez cale zycie. SPedzamy ze soba swietny czas, on dba o mnie, troszczy sie,ale wlasnie w taki dojrzaly sposob. Nie ma w nim tego mlodzienczego szalenstwa, nie ma zywych emocji. No to juz nie te lata...dla niego...i tu pies pogrzebany....bo we mnie emocje kipia!A on milosc okazuje mi w dojrzaly, stateczny sposob. Kocham go, ale czy to przetrwa??? Chcialabym !!I do tego bede dazyc,choc z drugiej strony- nic na sile. To moja zasada. Jego zreszta takze...
Ktos by pewnie powiedzial: "ej glupia,Ty glupia, dajesz sie wykorzystywac". Ale ja tego tak nie odczuwam. Kocham go. Chce byc z nim. Z nim czuje sie bezpiecznie. Nie wyobrazam sobie byc z jakims rowiesnikiem. Zreszta zawsze mialam starszych facetow....
Boze,jakie zycie jest zakrecone:(
