No wiec znacie moja historie....od 3 pazdziernika eksperymentalnie wprowadzilem sie do nowega mena...jest oki nawet super czasami ale tez czasami smutaskowo bo tesknie za psinka i za dawnym uporzadkowanym zyciem...i czterema katami....od piatku u Ex z ktorym ze wzgledu na mieszkanie utrzymuje kontakt...no wiec na 10 dni przyjechala do niego laska z ktora on tak bardzo chcial sobie ulozyc przyszlosc...wiec juz na druga noc dostawalam od niego smsy ze ona (dopiero tutaj to okryl) jest zupelnie obca mu osoba...i on nie chce z nia byc i chcialby tak bardzo znow byc ze mna...to oczywiscie wersja skrocona bo dostalam 30 dluuugich smsow. I az plakac mi sie znowu chce ze koles tak zrypal wszystko i teraz zaluje i mi sie smutno robi bo wystarczy ze pstrykne a stare zycie wroci w mgnieniu oka...ja go kocham ale tyle krzywdy mi wyrzadzil a nowy Men jest inny...boze tak inny fizycznie i umyslowo i gustami i ...ach i wlasnie te smsy od ex niszcza mi moj spokoj duszy...przytylam cholerka 3,5 kg i wskakuje na dietke Kopenghaska...kurcze Ci faceci albo ubeda pierw przez nich kilogramy a potem przybeda...
Fakt jest taki ze nie wiem....help...natluczcie mi rozumu w ma blond glowke....








