Ja mieszkam ze swoim facetem od roku za granica. W polsce troche pomieszkiwalismy razem. "Tesciowa" jest okropna. Wiecznie nie zadowolona. Dzwoni codziennie (raz jak synus zostal dluzej w pracy napisal ojciec smsa dlaczego nie odbiera, mama sie martwi -zaluje, ze zainstalowalismy skype) Na poczatku naszej znajomosci pojechalismy do niego. Obiad szykowala.Siedze w kuchni ja, synus i ona. I zwraca sie do niego - twoja kolezanka tez bedzie jadla? :?
Synus na to, ze kolezanka ma na imie Justyna. Ona nic.
Albo przesyla kartki z pozdrowieniami dla synusia tylko.
No i oczywiscie paczki z miodem..bo to zdrowe..citrosepty. na odpornosc.
Ojciec jest w sumie ok ale podporzadkowany i wiem, ze jak rozmawia z synusiem i pyta co jadles na kolacje to ona kazala sie zapytac

No i oczywiscie jest - kolacje tak pozno, to nie zdrowo tak na noc jesc.
Synus ma juz 26 lat, ale ona najbardziej by chciala zeby zamieszkal z nimi i poszedl na dzienne studia. Magistra w koncu zrobil.
Licenciata zaczal dziennie ale sie przeniosl na zaoczne to do tej pory mu wypomina. Wiem, ze robi to wszystko z milosci ale on juz nie jest dzieckiem.
Dzis sie wlasnie z nim o to poklocilam. Jesgo rodzice przyjezdzaja za kilka dni w odwiedziny (zadzwonili ktoregos pieknego dnia i oznajmili, ze znalezli tanie bilety lotnicze to kupili :? ) no i pytam jak sobie to wyobraza a on - nie wiem...
cholera jasna..chyba znajde druga prace na ten czas...