a ja też się nie męczę

Po prostu np. od tyłu mam inne doznania niż od przodu,
od przodu inne niż na jeźdźca - co nie oznacza, że w którejś z tych pozycji się męczę. Po prostu mam inne doznania, i o tym mówię.
Czemu rozmowę na ten temat kobiety traktują, jak jakiś problem? I czemu jak jest rozmowa to od razu sugestia, że mamy jakiś problem? Może za jakiś X lat, moje doznania w danej pozycji się zmienią, i chce o tym rozmawiać, żeby o tym wiedział (działa to również w drugą stronę).
A wzdychać och i ach, to mogę w każdej pozycji bo w każdej (ja - mówię tylko za siebie) odnoszę przyjemność, i jest mi dobrze. Tylko są to właśnie różne doznania. Nie wiem czemu od razu kojarzy się rozmowa z problemem! No bez jaj, nie ogarniam.